Category Archives: Drum’n’bass

Siła połamanego rytmu #1

serveimageNie wiem na jakiej zasadzie to działa – na pewno jest na to jakieś naukowe wytłumaczenie –  ale połamany rytm drum’n bassu ma w sobie coś, co niesie prosto do ciała i umysłu słuchacza bardzo intensywny ładunek energii. Nie jest to spostrzeżenie tylko moje – osoby w jakimś stopniu zanurzonej w tym gatunku od nastoletniości – ale również wielu moich znajomych, którzy na co dzień z takim dźwiękami się nie spotykają. Czasem może być to nawet męczące zjawisko, bo jak człowiek przesyci się taką energią nie ruszając z miejsca, to i głowa od zawiłych rytmów może rozboleć.

Nie zmienia to wszystko jednak faktu, że kiedy odczuwam niepożądaną senność albo ogólny brak energii, to jednym z kilku skutecznych sposobów na powrót do normalności jest konsumpcja odrobiny DNB w formie łagodnej lub nieco bardziej intensywnej – zależnie od potrzeb. Poniżej pierwsza dawka tego nieocenionego remedium na apatię. We wtorek albo środę druga.

LSB – Walking Blues

Continue reading

2524 ciosy

fofara_clev_punchstats

Wczoraj było trochę historii, dziś będzie technicznie, współcześnie i z bitem. W końcu jest weekend.

Muszę się też trochę pobudzić bo od 3.30 oglądałem galę z walką Fonfara – Cleverly.  Czasem to oglądanie gal w Stanach to jedna wielka porażka. Czeka się pół nocy, albo wstaje nad ranem, żeby zobaczyć jakieś nieporozumienie. Tym razem wstać jednak było warto bo nie dość, że Andrzej wygrał z byłym podwójnym mistrzem świata w wadze półciężkiej, to na do datek panowie pobili rekord świata w tej wadze jeśli chodzi o ilość zadanych ciosów. Obaj wyprowadzili ich 2524 z czego do celu doszło 936. To pewnie tyle ile jest uderzeń bitów w kawałku Freestylers poniżej.

The Freestylers – Warning (feat. Navigator)

Continue reading

Dogrzewanie

Za oknami coraz chłodniej i ciemniej, kaloryfery dopiero nieśmiało zaczynają ocieplać atmosferę więc trzeba się dogrzewać różnymi metodami. Jedni mają termofory, grube skarpety i herbatę z rumem, inni tureckie sweterki.
My natomiast mamy drum’n bassy, co pompują ciepło w różnych rytmach i umilają czas.

J Laze – She Returnz

Continue reading

Kosmos

Galaktyka "Kocie Oko"
Galaktyka “Kocie Oko”

Czasem tak mam, że za bardzo zanurzam się w codzienność, za bardzo przejmuję się rzeczami nieważnymi i lub tymi, na które nie mogę nic poradzić. Jako istota ze wszech miar ułomna ulegam emocjom i wikłam w supły dnia dzisiejszego, chociaż  wcale nie jest to konieczne. Na przykład wtedy, kiedy stojąc w korku czasem bierze mnie  kurwica i, mimo że nie mam na to żadnego wpływu, myśli i słowa mam tak nieczyste, że nie jest ich wstanie zneutralizować nawet choinka zapachowa marki Yankee Candle wesoło dyndająca pod lusterkiem wstecznym.

Według nauk adwaita wedanty – hinduistycznej szkoły filozoficznej – jedną z technik dochodzenia do wglądu w naturę rzeczywistości, a w konsekwencji oświeceniai wyzwolenia z kołowrotu wcieleń, jest praktykowanie czegoś, co nazywa się “pozycją świadka”. W uproszczeniu, chodzi o nie utożsamianie się z emocjami i myślami, które się w nas pojawiają, a o ich uważne obserwowanie, śledzenie ich ruchu i zadawanie sobie pytania, kim jest w istocie podmiot, który tych doznań doświadcza. Według jednego z największych indyjskich świętych XX wieku, Śri Ramany Maharishiego ta praktyka (zwana atma-wiczarą) praktykowana w gorliwy sposób potrafi przynieść niezwykle szybkie i duże efekty. Nie będę tu jednak nikogo namawiał do szybkiego uzyskiwania oświecenia, bo stracicie zainteresowanie muzyką, a to, z mojego punktu widzenia, byłoby niepożądane. Continue reading

Drumbasy zamiast kawy cd.

Nie wiem, jak to jest z tym całym drum’n bassem, ale jest to gatunek, który – przynajmniej w moim przypadku – jest zdecydowanie najbardziej pobudzający. Ta teza może do końca nie dotyczy najbardziej łagodnych i jazzujących kawałków spod znaku Good Looking Records, ale one też mają w sobie jakiś łagodnie stymulujący ładunek energii świdrujący neurony i trzewia. Pewnie można by to jakoś naukowo udowodnić, badając wpływ połamanych bitów na nasz układ nerwowy i wyszłoby, że kuksańce drumbasowe działają jak podwójne espresso a inne gatunki jak latte albo lura z Costa Cafe.

Swoją drogą to takich żywszych drumbassów za dużo nie mogę słuchać nie oddając dalej energii, którą niosą, bo zwyczajnie zaczyna boleć mnie głowa.

Dziś zatem czyścimy zakładki z połamanymi rytmami co by początek tygodnia nie wyglądał tak:

lampart

Continue reading