Category Archives: Hip-hop/Soul

Muzyczne dekonstrukcje #2

fot. rocknbeats.com.br
fot. rocknbeats.com.br

Jeśli zajrzy się na licznik scrobli na moim profilu na Last.fm od bardzo długiego czasu pierwsze miejsce zajmuje tam Massive Attack. Tak to się złożyło, że panowie z Bristolu pojawili się w moim muzycznym świecie w bardzo istotnym okresie adolescencji, kiedy to – jak wiadomo – inaczej człowiek chłonie świat, wszystko jest ważne, intensywne i w ogóle. Zostało zatem MA ze mną do dziś i ciągle mi gra. Wielu fanów Massive, łącznie ze mną, traktowało ich zawsze jako twórców bardzo innowacyjnych, którzy wraz z Portishead odkryli przed światem trip-hop i zupełnie nowy wymiar elektroniki. Z tą ich oryginalnością jednak bywało różnie.

O ile MA rzeczywiście byli mistrzami specyficznego klimatu i nowych brzmień, o tyle nie zawsze mieli czas, ochotę (a kto wie, może i talent?) na tworzenie nowych kompozycji jako takich.  Zaowocowało to tym, że niektóre ich bardzo znane kawałki nie są w pełni ich dziećmi, a jedynie coverami, o czym często nie wiedzą wyznawcy bristol sound. Dziś pora na demistyfikację pierwszego z ich utworów, a konkretnie Be Thankful For What You’ve Got z płyty Blue Lines. Continue reading

Wu-Tang

Czekałem na pretekst, żeby wrzucić najlepszy kawałek Wu-Tang Clanu i wreszcie się znalazł ;-)
wu-tang-soccer-perfect-timing

Ale to była histeria z tym całym Wu-Tang’iem. Szczerze mówiąc nigdy jej nie rozumiałem, bo płyty Wu-Tangu były dla mnie zawsze mocno średnie. Zdecydowanie lepiej  panowie radzili sobie w solowych projektach. Chociaż ta cała otoczka w klimacie kung-fu miała swój klimat.

Wu-Tang Clan – C.R.E.A.M

Czeski hip-hop a sprawa polska

Czesi są fajni. Polacy patrzą na nich zazwyczaj nieco protekcjonalnie z pozycji większego brata, ale z życzliwością. Nasza percepcja kultury czeskiej w dużej mierze opiera się na sentymentach ery PRL’u  i Czechosłowacji pod postacią “Krecika”, “Arabelli”, “Latającego Czestmira” i “Sąsiadów” w połączeniu z ich świetną literaturą i kinematografią. To wszystko okraszone pewną dozą wiedzy o bratniej pomocy w ’68 roku (polecam opis tych wydarzeń w książce W. Suworowa “Żołnierze wolnosci”) i konfliktach o Zaolzie.

Typowy czeski piłkarz
Typowy czeski piłkarz

Polski obraz Czecha – jowialnego piwosza ze specyficznym, ironicznym poczuciem humoru, uwielbiającego hokej na lodzie, raczej się nie zmieni. Nie zmieni się również stereotyp czeskiego piłkarza. Trochę głębi wizerunkowi Czechów dał z pewnością Mariusz Szczygieł, który odkrył przed Polakami inną, bardziej zniuansowaną część czeskiej duszy i chwała mu za to, bo nie dość, że pisze ładnie to o ciekawych rzeczach. Szczygieł pokazał szerszemu gronu Polaków, że jest coś więcej poza Haśkiem i Hrabalem i że za dobrodusznym humorem kryją się często niełatwe i niejednoznaczne historie i życiorysy.

Tak sobie myślę, że nasz ogólny “narodowy” stosunek do Czechów nie zmieni się jednak, choćby Szczygieł napisał jeszcze 10 świetnych powieści i  50 genialnych reportaży o Czechach. Przeszkoda jest jedna i chyba nie da się jej pokonać. Jest nią język. Continue reading

Afryka

fot. ryankunkleman.com
fot. ryankunkleman.com

Europa właśnie kończy okres swojej dominacji w świecie. Geopolityczny punkt ciężkości świata przenosi się do Azji i proces ten jest już nieodwracalny. Europa mocno zapracowała sobie na to, działając na wszelkich możliwych polach – od gospodarki przez kulturę do świata idei. Europejczycy z godną podziwu konsekwencją podcinają gałąź na której siedzą, kwestionując wartości i mechanizmy, które zbudowały tożsamość i wyjątkowość kultury Starego Kontynentu. Teraz świat Zachodu to świat ludzi przepracowanych, bojących się  albo nie chcących zakładać rodzin, masowo leczących się na depresję, znerwicowanych ale za to z 50 calowymi telewizorami.
Do podbrzusza Europy dobija się Afryka, świat ludzi biednych, głodnych, wymęczonych wojnami i aspirujących do dostatku, który jest naszą codziennością.

Tak sobie myślę, czy nie zrobiło by nam wszystkim dobrze tak na 10 lat zamienić się miejscami. Europejczycy przesiedliliby się w okolice południa Sahary i dorzecza Konga, a chętni Afrykanie na 10 lat pożyliby sobie w naszych butach.

A jeśli chodzi o muzykę, to w afrykańskich klimatach ciągle jest wiele ciekawych rzeczy do odkrycia.

Djolof Man – Gaal bi
Continue reading

Prezent urodzinowy

Wczoraj stanąłem przed trudnym zadaniem kupna prezentu dla 3-letniej królewny lub “kurewny” jak to ona sama się czasem określa. Rola wujka to poważna sprawa więc postanowiłem stanąć na wysokości zadania i wczoraj odwiedziłem kilka sklepów z zabawkami. Dla czytelników posiadających dzieci moje spostrzeżenia mogą być oczywiste i nic niewarte, ale dla mnie są odkrywcze. Dotąd nie znałem tego rynku, ponieważ sam dzieci nie posiadam, a dzieciom moich przyjaciół i znajomych zazwyczaj kupuję książki, które sam najchętniej bym przeczytał. Przecież kiedyś im się na pewno przydadzą.

Wnioski są następujące:

1. Zabawki testuje się na dzieciach. Oto dowód:

SAMSUNGUWAGA: W prawym górnym rogu zestaw małego lewaka (lewacka indoktrynacja jest wszędzie)

I teraz powiedzcie mi, że ten świat nie stoi na głowie. Joanna Krupa rozbiera się do rosołu dla PETA, żeby odwieść kobiety od kupowania futer, Adam Wajrak prowadzi na łamach Wyborczej zajadłe kampanie w obronie nikomu nie znanych robaczków i roślinek, firmy kosmetyczne chwalą się, że przy produkcji ich kremów i szamponów nie ucierpiał żaden króliczek, a obok nas testuje się zabawki na dzieciach i nikt się z tym nie kryje. Czy Joanna Krupa albo Michał Piróg kiedykolwiek zająknęli się o cierpieniu dzieci wykorzystywanych przy testowaniu zabawek? Cisza i spokój, zwykła zmowa milczenia, tak jak w przypadku pewnego znanego reżysera na Z., o którym wszyscy wiedzą, że lubi młodych chłopców, ale nikt się tą sprawą nie zajmie. Continue reading

Będzie hicior?

ta-ku_stmut_digital_1600_sq-ef03e7577c779fa5bb8fbf6e5bcc1745e5e7b8f2-s800-c15Wiele lat temu miałem okazję być kilka razy na zajęciach w warszawskiej akademii teatralnej. Pewnego razu trafiłem na egzamin chyba 2 roku. Odgrywali jakąś scenę z Tołstoja albo innego rosyjskiego autora. Wszyscy grali nieźle, byłem nawet zaskoczony, że tak fajnie im to wychodzi, ale jeden chłopak zdecydowanie się wyróżniał, miał w sobie charyzmę i przyciągał uwagę swoją osobą nawet kiedy nic nie mówił. Pomyślałem sobie wtedy, że będzie kiedyś gwiazdą i że zapamiętam jego nazwisko, żeby sprawdzić, czy mam nosa. Okazało się że miałem. Jego nazwisko brzmiało “Szyc”.

Teraz trafiłem na jakiś świeży popowo-soulowy kawałek i jak na mój gust to zdecydowanie powinien być hicior. Naprawdę świetnie zagrany,  zaśpiewany i zaaranżowany – taka idealna pościelówa dla dziewczyn. Teraz w popie rządzi chujnia, ale może się przebije, bo jest tego warty.

Prawdziwe gówno

keep-calm-cuz-real-niggas-do-real-shitCzarnoskórzy raperzy i generalnie czarna społeczność ma dziwną przypadłość nazywania zjawisk im drogich wulgarnymi epitetami. Murzyni na ten przykład bardzo często nazywają kobiety “sukami”, mówią tak nawet o swoich partnerkach, co tym drugim zdaje się nie przeszkadzać, bo same zawracają się do siebie per “biczys”. Następnie rzeczone niewiasty bardzo często występują w teledyskach czarnoskórych raperów, gdzie trzęsą gołymi tyłkami jak samice pawianów, a potem protestują przeciwko uprzedmiotawianiu wizerunku kobiet w mediach. Murzyni dość powszechnie nazywają się też “czarnuchami” (nigger), natomiast jeżeli to samo zrobi osoba o innym kolorze skóry, a nie daj Boże biały, kosa pod żebro to najniższy środek do reedukacji nierozważnego osobnika.

Istnieje jeszcze jeden wymiar tego ciekawego zjawiska, które, swoją drogą, musi mieć ciekawe podłoże psychologiczo-socjologiczne. Otóż czarnoskóry raper jak zrobi coś wartościowego, z czego jest naprawdę dumny i czym chce się pochwalić, to nazywa to prawdziwym gównem (it’s a real shit, man!). Jak nagra fajny kawałek, to on jest real shit, jak jakiś koszykarz zrobi mega wsad i potem wrzuci go na jutuba, to też jest real shit, jak kupi sobie nową furę to ona też będzie real shit  itd.
A teraz wyobraźcie sobie, że zrobiliście z wielkim zaangażowaniem przepyszne tiramisu na 20 rocznicę ślubu rodziców, wchodzicie do pełnego rodziny pokoju i z dumą mówicie: “zobaczcie  zrobiliśmy dla Was prawdziwe gówno!”. To nie jet normalne.

Więcej real shit poniżej:

Continue reading

Święto pracy

fot. billbordowy.blox.pl
fot. billbordowy.blox.pl

To bardzo ciekawe, że w kraju gdzie zabronione jest używanie symboli zarówno nazistowskich jak i komunistycznych, tak ochoczo celebrowane jest wciąż  stricte komunistyczne święto 1 maja. Jeszcze ciekawsze jest to, że w święto – jakby nie było – pracy – wszyscy nic nie robią, leżą, a w przerwach piją i jedzą. Logiczniej było by z tej okazji porządnie popracować, poharować nawet, albo chociażby wspólnie, wolontaryjnie odnawiać jakieś place zabaw dla dzieci albo co? Ale szukanie logiki w zachowaniach społecznych to mało konstruktywne zajęcie.

PS. Na razie brak wieści od potencjalnego nadczłowieka.

Hip-hopowy piąteczek

Jako że nie mam weny do pisania, to na razie ograniczę się do wrzucania muzy, co w gruncie rzeczy nie powinno być  dużym fo pa, bo to w końcu jednak strona z muzyką, a nie blog nawiedzonego literata-grafomana czekającego na nagrodę Goncourtów.

Dziś wychodzi na to, że mamy piątek hip-hopowy, zatem:

Continue reading

Sorry Polsko – wpis antypatriotyczny

Fot. temono.com
Fot. temono.com

Biorąc pod uwagę ogólnie funkcjonujące etykiety i szuflady, moje poglądy społeczno-polityczne są dość trudne do sklasyfikowania. W pewnych kwestiach jestem konserwatywny w innych bardzo liberalny zatem niewykluczone, że moją wizją świata dość skonfundowani byliby prenumerujący zarówno Gazetę Polską jak i Krytykę Polityczną.  Jednak w tym wszystkim mój lebenswelt zawsze dość mocno zakorzeniony był w szeroko pojętym szacunku do tradycji i niechęci do bezwiednego przyjmowania tego, co płynnie do nas z zewnątrz. Tak to już po prostu jest. Dlatego nigdy nie przepadałem za dość często pojawiającą się pozą narzekania, że wszystko co polskie jest do dupy, a Polska to najgorsze z możliwych dno, z którego trzeba wyplenić ciemnogród i zacofanie, przyjmując bez zastrzeżeń pakiet, jaki zaproponował nam po 1989 zachód. Są jednak takie chwile, kiedy nawet matki mamy dość i nie ma się już sił na przyznawanie sobie w duchu, że pierze nas paskiem po tyłku z miłości. I dziś właśnie mam taki dzień. Continue reading